WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W SZKOLE NAJLEPIEJ

  • Drukuj

Jak wygląda nocą? Czy duch Rzewuskiego naprawdę przybywa tu, gdy tylko ciemność spowije podworski park?

Trapieni tymi pytaniami postanowiliśmy przekonać się naocznie, co dzieje się w szkole, kiedy opuszczamy jej mury po zakończeniu lekcji.

 Ze śpiworami, materacami i zapakowanymi plecakami zjawiliśmy się w niej w miniony piątek punkt o 17.00. Dość sprawnie rozlokowaliśmy się w salach, by nie tracić zbędnego czasu. Szybka zbiórka porządkowa, podział obowiązków na najbliższe dni i startujemy!

Rozpoczęliśmy od wspólnej kolacji, której przygotowanie to niesamowita przyjemność, a smak kanapek przyrządzonych własnymi rączkami wprost niezapomniany! Z pełnymi brzuszkami zasiedliśmy w naszym „Kinie Nocnych Marków” i zrelaksowaliśmy się przy komedii. Żeby spalić zbędne kalorie rozegraliśmy mecze siatkówki i tenisa stołowego. „Ruch to zdrowie – każdy Ci to powie” – dało się słyszeć z sali gimnastycznej.

Grupa „Perfekcyjnych Pani i Pana Szkoły” migiem uporała się z pokolacyjnymi naczyniami, oczywiście z pomocą dorosłych. Test „białej rękawiczki” przeszliśmy wzorowo!

A kiedy przyszła pora na sen... ku zdziwieniu naszych opiekunów wciąż mieliśmy mnóstwo energii. Na nic zdały się prośby! Dopiero ich podstępny fortel – przepyszne cieplutkie kakao zdołało nas uśpić.

Nie na długo...

Wczesnym porankiem, zbudzeni cudownym słoneczkiem, które pojawiło się w naszych oknach byliśmy już w pełnej gotowości do kolejnych zadań. Śniadanko (konsumowaliśmy wyśmienite dżemy), sprzątanie i spora dawka ruchu na świeżym powietrzu postawiły nas na nogi. Mogliśmy również wykazać się zdolnościami manualnymi, lepiąc figurki z modeliny.

Aby upewnić się, że to, co zjemy na obiad będzie stuprocentowo zdrowe, sami przygotowaliśmy posiłek. Chłopcy po prostu szaleli w kuchni! Nikt nie spodziewał się, że będą aż tak pomocni. Surówka w mgnieniu oka zniknęła z talerzy. To było istne „Zdrowie na widelcu”!

Wieczorem spotkaliśmy się przy ognisku. Humory dopisywały, nasz głośny śpiew rozlegał się po okolicy.

Chwila oddechu, podział na grupy („Czerwoni”, „Niebiescy” i „Zieloni”), mała charakteryzacja i zabawa, na którą tak czekaliśmy! Wyposażeni w latarki wyruszyliśmy na „Nocne podchody” w parku. Zagadki, skrzętnie schowane w mroku miały sprawdzić nie tylko naszą sprawność, orientację w terenie i czujność, ale także wiedzę z przyrody, matematyki, języka polskiego i angielskiego. Udało się! Wszyscy dotarliśmy na metę!

Sobotniej nocy, troszkę zmęczeni wcześniej pogrążyliśmy się we śnie. W niedzielę, pełni nowych doświadczeń i wrażeń wróciliśmy do domów...

Już wiemy, jakie tajemnice skrywa nasza szkoła!

Dobrze, że jutro poniedziałek!